|
Życie, słowa i rysunki własnej roboty.
Blog > Komentarze do wpisu
Kur
Jestem w sklepie. Na zewnątrz -17, wewnątrz chyba z +47. Przebijam się wśród milionatryliona wieszaków. Spodnie tak tak spodnie. Piekąc się powoli w puchowej kurtce ćwiczę zeza rozbieżnego. Oko na spodnie, oko na A. jedzącą metkę z podłogi.
Odrywam się od konsumpcji. Szukam dalej. Jakiś kobiecy fason by się przydał. I żebym tak wyglądała zwiewnie, że niby kobieco, i ulotnie, i tak pięknie jak nie wiem co. Tak właśnie. Kobieta kobieta kobieta powtarzam bez sensu w myślach. Uff, ale gorąco tej zimy... Powoli się roztapiam. Myśl o własnej wiotkiej talii w nowych spodniach trzyma mnie w sklepie. 1, 2, 5, 7... przymierzam, przymierzam i przymierzam. Lataniem w niedopiętych egzemplarzach i zaciąganiem A. z powrotem do przymierzalni oraz liczbą zjedzonych metek już dawno przestałam się przejmować.
Kupiłam. Wyszłam. Nowe spodnie. Nowa talia. Bosko.
Z A.objedzoną metkami kłusem lecę po G. do przedszkola. Trochę zabawiłam w tym sklepie...
- Muniu, jakieś masz spodnie ładne takie!!! - G.zachwyca się na mój widok. - Ładne, prawda - radośnie potakuję gibiąc biodrami na boki. - Bardzo ładne! A to Taty Brodoziaka są?
!?!
Pozdrawiam Kur
PS Za to czapkę, jak widać, mam bardzo elegancką :) (i A. też).
zupełnie jak u trendsetterki... :) poniedziałek, 13 lutego 2012, miszy_m
|
Miriola Dzik miszy_m@yahoo.com Kura Aktualnie Domowa ![]() Wypromuj również swoją stronę
|