|
Życie, słowa i rysunki własnej roboty.
czwartek, 26 stycznia 2012
5 chwil
Styczeń. Idziemy ulicą. - Muniu, a jaka Ty jesteś stara?- znienacka pyta G. brodząc w zimowych liściach. - Średnio stara - mówię ogólnie. - Średnio jak? Jak drzewo? - Hmm, zależy jakie drzewo - rozglądam się dookoła. - Takie jak to stara jesteś? - G.pokazuje cienkie, cherlawe drzewko, które ma pewnie kilka lat. - Nie, ooo wiele starsza - odpowiadam melancholijnie. - Jak to? - G.zawiesiła w powietrzu krok zszokowana tak drastyczną informacją - Taka stara aż? Okrutnie tak bardzo? - G.pogrąża się co raz bardziej w nieskończoności mojego podeszłego wieku - Starsza aż dużo bardzo tak?!? (czyt.o wiele starsza). To niemożliwe jest! Upadnę chyba zaraz!
... Hmmm, niech pomyślę, który to mamy teraz rok... Jak to?!? 2012 już? Upadnę chyba zaraz...;) ...
Pozdrawiam Kura z kilkoma chwilami na karku
PS A poniżej ta, która urodziła się przecież przed chwilą :)))) 5 chwil:)
czwartek, 12 stycznia 2012
LiteraKura w sieci czyli Blog Roku 2011
Dziękuję za głosy! Nie dodrapałam się do pierwszej dziesiątki. Tym razem :) Rok 2013 czeka . Pozdrawiam Kura Drodzy Czytelnicy! Jeśli macie okrutną i nieopanowaną ochotę na oddanie głosu na kurzy blog w konkursie Blog roku 2011 to wystarczy wysłać SMS o treści G00207 na numer 7122. W szale głosowania należy zwrócic uwagę, że w treści SMS znak 0, to cyfra zero. Nie należy wstawiać w SMS spacji. Koszt SMS to tylko i jedynie 1,23zł brutto. Dochód z SMSów zostanie przekazany przez Organizatora na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych. Dziękuję i pozdrawiam Kura PS Blog startuje w kategorii, hihi, blogi literackie. LiteraKura w sieci :)
(link do strony Blogu Roku)
poniedziałek, 09 stycznia 2012
W poszukiwaniu zaginionej talii
Moje spodnie udają sieć na ryby. Czas na nowe. Radosnym krokiem udaje się do sklepu L.
- Dzień dobry, poproszę o takie same spodnie - mówię machając nogawką. - Dzień dobry. To niemożliwe. Mamy nowe rozmiary - stanowczo odpowiada sprzedawczyni. - Nowe? - zaniepokoiłam się lekko. - "Znajdź swój krój". Muszę panią zmierzyć - s. macha beztrosko miarką nie zważając na moją panikę w oczach. - Zmie...zmie...zmierzyć!??- chrzęszczę zastanawiając się jak chyłkiem wyminąć s.stojąca w drzwiach przebieralni. Za późno. Centymetr zbliża się nieubłagalnie. - Proszę zgiąć się tam gdzie ma pani talię. - Nie mam talii - odpowiadam w głębi ducha oczekując okrzyków typu "ależ skądże! jest pani gibka jak rybka". - To proszę się zgiąć w tym miejscu, w którym ludzie na ogół mają talię. !!!
Pozdrawiam na wdechu Kura
PS Spodnie kupiłam. Miłość do L. jest ślepa. :). PS Na wypadek gdyby mój wpis czytał ktoś, kto z zawodu jest dyrektorem* L.Polska to tylko powiem, że sprzedawczyni była bardzo miła. PS Dyrektor z zawodu - sformułowanie ukradzione z filmu "Poszukiwany, poszukiwana" reż. S.Bareja
czwartek, 22 grudnia 2011
Dżinger Bärs Dżinger Bärs Dżinger all the way...
PS Dżinger Bärs Dżinger Bärs Dżinger all the way - bardzo międzynarodowa adaptacja "Jingle bells, jingle bells" w wykonaniu G.
środa, 14 grudnia 2011
Kup teraz!
Jestem na wirtualnych zakupach w serwisie A. Zakupy grupowe: G.i A. są ze mną... "Rozmawiamy". Muniu i wiesz i wtedy Sara powiedziała, że ona takiego kotka też chce, wiesz takiego co ma też Ofelia i takie szare są te kotki jak kamienie ładne takie bardzo i ja też chce Oko oko oko oko (dodaje A.), bo jakby taki kotek u nas był to na półce by mieszkał sobie, a wiesz, że deszcz dzisiaj padał taki, a kiedy będzie śnieg, no kiedykiedykiedy?, dziadziadzia belombelom , i ja bym chęcila coś zjeść, ty słyszysz Muniu? tabatata batatata tutatutata, zapałki gdzie są Muniu? bo ja będę zapalać zapałkę (czyt.świeczkę) żeby tak świeciła, możesz poszukać mi najwyżej jak możesz, Muniu? eloelolo belo idudidudu, możemy się Muniu w piknik pobawić, ja chce się pobawić, Aaaaaaaaaaaala zostaw, Muniu!!!! Allllllaaaa, oddawaj! zniszczy mi, Muniu! bede bedu bedede, bede dziabalamana nama mama, a właśnie piknik zrobimy, dobra taki Muniu, Muniu? słyszysz takie kanapki nam zrób z Alusią kanapki, dobra, takie z masłem i bez masła i nic i chrupy też, agelogelo gubudelo, jak Lola, dobra, albo kotlet z podkładką (czyt.kotlet w panierce) taki, dobra, gebzdrelo muma mamuma, a wiesz ze mama Amelie ma dzieciaczka w brzuchu i ja też chce druga dziewczynkę, ale dziewczynkę tylko, dobra dzieciaczka możesz Muniu zrobić tak? (czyt. urodzić dziecko) - Słucham? Jakie dziecko? - No takie jak Ala, ze jeszcze jedno. - Przecież wiesz, ze to nie jest takie proste. - No to kup, dobra? .... Zaraz, zaraz gdzieś tu była taka opcja...:)
Pozdrawiam Kura na zakupach PS Piknik jak Lola* - bohaterka książek oraz najśmiechowszych filmów z serii "Charlie i Lola", DVD, produkcja BBC, dystrybutor w Polsce Best Film CO
czwartek, 08 grudnia 2011
Kura po szwedzku
Wersja "pyza":
..."Mama"... ..."Codziennie rano biega po domu i krzyczy"... ..."Pospiesz się z tą kanapką"... ..."No nie, gdzie ja położyłam te klucze?! Zaraz zwariuję, przecież my nie zdążymy! ..."Całą drogę do przedszkola biegną"*
To nie u nas ;) To w Szwecji :) .....................
Ciemno. Otwieram oko. Wszyscy śpią. Apatycznie dźwigam odnóża. Wstawaj Gooooooooooosssia! Wstawaj! Idę do kuchni. Śniadanie. Pierwsze. Drugie. Herbata. Woda. Jogurt. Kanapka. Jabłka. Wstaaaaawaj! Ide przygotować stroje. Wstawaaaaaaaaaj! Idę pakować plecaczek jedzeniowy. Wstawwwaaaj! Ooooaaaaauuuu! Już tak późno! Wstawaj wstawaj wstawaj!!! Galop. Ubranie. Śniadanie. Szukanie (rękawiczki, czapki, spinki, koralika...) Wybiegamy. Kamyk. Liść. Ooo paproch. Chmura. Dziura. Kropla. Biegniemy. Śmieciara. Sąsiad. Aaa psy dwaaa. Listonosz. Wbiegamy. Z wywieszonym językiem wpadamy do przedszkola jakieś 3 minuty po czasie.
..... Po kilku godzinach w drodze z przedszkola do domu. - A wiesz Muniu, co Pani (P.przedszkolanka) powiedziała? - Nie wiem. - Żeby Munia wstawała wcześniej! !!!
.... Pozdrawiam Höna
PS Fragment mojej ulubionej książki wydawnictwa Zakamarki "Filipi i mama, która zapomniała" Pija Lindenbaum, Poznań 2010 PS Sonda rysunkowa: Czy rysunki z twarzą a la pyza są fajniejsze czy nie?
środa, 30 listopada 2011
SPA - Sterta Prania Atakuje
Ja nie wiem, nie wiem, nie wiem. Naprawdę. Skąd się bierze tyle tych ubrań? Przecież nie mam co na siebie włożyc. G. nie ma i A. też nie. Tylko Brodoziak szasta strojami. ;) Jestem w łazience. Giewont prania zawala większość kwadratowych metrów. Oddzielam kolory, oddzielam, oddzielam. Koniec. Przepadło. Będe tak prać do końca życia. Część góry upycham do pralki. Ykhhh. PPfffff. Przytłoczona materiałami siedzę na podłodze wśród ubrań. Włos zmierzwiony, rumieniec na twarzy, w oczach szał połączony z rezygnacją.
Wpada G. - OOO. Ale fajnie! Taki dywan jest hahaha. Chyba mam wadliwe poczucie humoru, bo jakoś inaczej to widzę. - Muniu, a co robisz? -Sprzątfyyyfyyyam - mówię oddmuchując opadające na twarz włosy i upychając resztę ubrań do kosza. - Jesteś księżniczką Muniuuuu! Księżniczką taką piekną! !?!
Każdą ilość prania chętnie przyjmę (czego nie robi się dla urody;) Pozdrawiam Kuressa of Domshire
PS Podejrzewam, że spostrzeżenie G. to zgubny skutek oglądania reklam. Też widziałam taką samą piekność jak ja (kto rechocze? słyszę!). Szorowała wannę...
wtorek, 22 listopada 2011
Krowa na mięśniu
Sobota rano. W ramach akcji własnej "rusz tłuszcz" idę pobiegać.
W przedpokoju doganiają mnie G.i A. - Muniu, a dlaczego zakładasz buty biegaczowe? - pyta G.przy okazji wiążąc Brodoziakowi sznurówki na zawsze. - Idę pobiegać. - A będziesz sie kłaść sie na mięśniu? - Na mięśniu??? - szybko wizualizuję potencjalne mięśnie do leżenia. Niełatwe zadanie, przy takim garnier z tłuszczu... - Tak, tak na mięśniu jak krowa - wyjaśnia G, podczas gdy A.żuje sobie błotną sznurówkę - Eee, jaka krowa? - jąkam sie zaniepokojona, że konwersacja zmierza jak zwykle w złym kierunku. - Taka w książce mojej co zółw zgubił japko, a krowa kładzie sie na mięśniu - mówi G. tonem sugerujacym, że to krowi chleb powszedni. ... Wychodzę. Krowa na mięśniu nie daje mi spokoju. Przez 4 km biegu (tak, tak 4 km!) myślę o różnorakich krowach kładacych się na rozmaitych mięśniach. ...
I tu zagadka! Co tak naprawdę robi krowa kładąca się na mięśniu? Dla ułatwienia dodam, że można ją znaleźć w książce "Miasteczko Mamoko". A wpis nie jest, niestety, sponsorowany przez wydawcę :)))))))))))))))
Pozdrawiam Kura chudsza o 103 kalorie
PS Na rysunku Kura/Krowa sportowa - wersja elegancka PS A poniżej... też ja... Dzieło jest teatralną papierową "kukiełką" (stąd ten ogon po lewej). Kształty doprawdy boskie... Chyba muszę intensywniej pokłaść sie na mięśniu...
A o to co znalazłam w niemieckiej księgarni! Mamoko "po niemiecku";) "Miasteczko Mamoko" Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2010
czwartek, 03 listopada 2011
Primabalerona
A. je. Metoda BLW (Baby- led weaning czyli w bardzo swobodnym tłumaczeniu jem całkiem sam to co mam).
Ryż. Jedno ziarno w paszczy! Braaavo! 9 ziaren na włosach! Bravoooo! Bądźmy Ludzie Wyluzowani.
I rzut. Jakie śmieszne! Rzut! Hahaha! Bardzo Lubię Wycierać.
Smar o siebie! Hihihi. I rzut, mach, ściana, podłoga, ja. Bedzie Lepiej Wprzyszłości.
Rodzynka, biodro w lewo, rodzynka, biodro w prawo, rodzynka, biodro, biodro, ryż. A.radośnie wiruje nogami zwiększając pole rażenia ryżem. Co tam. BeeeElllWuuu, huhuhuhu, Bebebe Elelel Wuwuwu. Trututu. Tańczę.
Do pokoju wpada G. - OOO oooo oooo tańczysz, tańczysz, Muniu tańczysz pięknie tak! - G.zachwyca się moim gibaniem. Biodro, rodzynka, biodro. - Najpiękniej tańczysz! Jak taka primabalerona! ...
Pozdrawiam Kura Rodzynka Kura PS Na rysunku powyżej ja jako Primabalerona i "koleżanki baleronianki" ze sklepu (takie obgumkowane).
poniedziałek, 24 października 2011
Jedno lato
Idziemy ulicą. G.obok, A.w wózku. Krok flegmatyczny. Rozglądamy się wokół. Mijamy kobietę z dzieckiem w podobnym do A. wieku.
- Muniuuuu, a ten dzieciaczek jest taki jak Ala? Prawda? Takie jedno lato ma? (czyt.rok) - Tak,tak- przytakuje nie wpatrujac sie szczególnie. - A skąd pani ta ma tego dzieciaczka? - Nie wiem - odpowiadam leniwie nie chcac wdawać się w dłuższą konwersacje z działu "pochodzenie człowieka na ziemi" . - A ja wiem! Muniu! Wiem, wiem, wiem!!! - G.sprężynująco-wijącym się krokiem rozpoczyna skoki wokoło. - Tak? A niby skąd ma? - pytam z przekąsem oczekując odpowiedzi typu "bocian wrzucił w kapustę" czy coś w tym rodzaju. - Od Taty Brodoziaka ma! - Słuchkkkchckkcham - słowa z lekka utknęłym mi w krtani - Skąd? - No, że dał nasionko. Tak mowiłaś przecież sama. !!! ... Owszem, mówiłam, że daje nasionko. Nie wspominałam jednak, że jest aż taki rozrzutny... ...
A dziś urodziny jednego z Nasion! A. lato ma! :)
Pozdrawiam Kura, Ogrodnik plus Dwa Nasiona
Poniżej na zdjęciu A. wystająca zza jakiejś orki. Hmm nie znam jej w ogóle... Choć spódnicę i bluzkę to mamy podobną. Coż za zbieg orkoliczności...
środa, 05 października 2011
Baby-sister
A. - prawie rok G. - prawie 5 lat ja - prawie cccccckkkk kkkklawiatura mi się akurat zacięła :)
Dwie satelity G.i A. wiją się wokół. Poczytałabym, ale powieki mi słabo działają. Seeen mnieee ogaaarnia. - Muuuniu! - satelita G.łówna zaczepia mnie zaniepokojona bezruchem. - Uhmm - mówię mało zachecająco do konwersacji. - Muniu, a dlaczego Ty tak płasko patrzysz? Smutna jesteś taka? - Eee, nieee. Spać mi się chce szalenie. - Muniu, Muniu! dobra, dobra! To ty sobie odpocznij, a ja zajmę się DZIECKIEM...
Pozdrawiam Kura - matka pełnoletniej 5-latki i dziecka
PS Powyżej na rysunku różne awangardowe formy zajęcia się dzieckiem przez baby-sisterkę...
niedziela, 18 września 2011
SKura w podeszłym wieku
Wieczór. Leżę bez sił. Duch też już nadszarpnięty.
W lekkim otępieniu włączam telewizję: ... Niemożliwie długonogie, szczupłe panie przechadzają się przed rechoczącymi za stołem...
Phi, ja też ostatnio schudłam. I biegam nawet. I wcale już nie wymagam sztucznego oddychania po założeniu dżinsów. :) ...Panie na ekranie migają kościstymi biodrami... Ja tymczasem napawam sie radośnie moją chudą myślą.
W celu uzyskania poklasku zaczepiam czytającego Brodoziaka. - Schudłam ostatnio. Prawda? - pytam retorycznie Cisza - Schudłam! - Ukkkhm (czyt. nic nie słyszę, choć doszedł do mnie jakiś odgłos, być może jest ktoś w pokoju, albo może sąsiadka, albo to radio było) - Schuuuuudłam! Widziałeś jak bosko wyglądam! - przechodzę na ton uporczywy - Tak, tak (czyt. chyba jednak ktoś do mnie mówi, więc czas markować interakcje) - Jestem gibka jak ryyyybka! Słyszyyyysz? - macham cienkimi ;) kończynami. - Nie słyszałem. Mówiłaś coś do mnie? - przymuszany do konwersacji B.ocknął się z czytania. - Tak! Że dobrze wyglądam - mówię w miarę entuzjastycznie, choć z lekką pretensją w głosie. - Trochę ciała trzeba mieć - mówi pocieszająco mój, powiedzmy sobie otwarcie, BYŁY mąż. !!!
Obrażona (ku uciesze Brodoziaka) bezsensownie oglądam dalej: ...Pojawia się chuda blondynka... ...A pan-przezroczyste-oczy z "komisji" z lekkim obrzydzeniem mówi do reszty "No co wy, ona ma przecież ciało 40-latki (wnioskując z wyrazu twarzy - czytaj - obleśne jak skóra słoniny)...
Pozdrawiam SKura
PS Mała zgadywanka. Na rysunku powyżej proszę znaleźć autorkę blogu. Nie jest to łatwe, bo niepostrzeżenie wmieszała się w tłum uczestniczek programu ;). PS 2 A te "kołnierzyki" to biust :))) PS 3 Poniżej ja-modna w oczach G. Jest to wyraźnie sukienka "Mondrian" YSL. A to po lewej to od niechcenia rzucona torebeczka. :)
czwartek, 01 września 2011
ABC kostiumy kąpielowego
Lekkomyślnie wybrałam się po kostium kąpielowy. Co gorsza dwuczęściowy. G.wiła się pomiędzy przebieralniami co i rusz ujawiając moje "wdzięki" sklepowej publiczności (cudzysłów nie jest tu przypadkowy ;)
Przymierzałam, i przymierzałam, i przymierzałam...
Dostępne rozmiary: A - Awangardowy B - Beztroski C - Cusy (rozmiarówka fonetycznie angielska ;). Chyba dobra? Hmmm. - Muniu, ale przecież w samych majtkach też da sie pływać! Można też! - wrzasnęła G. śmigając między wieszakami. Podejrzewam, że byla to sugestia, że jednak nie pasuje... D - Dyniowaty E - Elektryzujący F - Fsamraz ... "Szanowi Państwo, proszę natychmiast opuścić strefę kapielową! Na horyzoncie pojawił się niezidentyfikowany obiekt pływający! Może być niebezpieczny! Zdążył już połknąć dwie piłki plażowe uprzednio zaplatując się w namiot" ...
Pozdrawiam Kura Aktualnie Fsamraz
PS Na rysunku rozmiary kostiumów w pełni :). Przy rozmiarze F nitki po bokach to sznurki ze śledziami do namiotu. A poniżej konsultanka ds. wszystkiego przygotowująca się do skoku w otchłań wodną.
wtorek, 16 sierpnia 2011
Bardzo głuchy telefon
Smażę naleśniki. Zza oknem na kocu G.i A. ugniatają Brodoziaka. Przez otwarte okno słyszę każde słowo.
Przylatuje G. - nasz konwersacyjny pilot: - Prosimy tak o naleśniki. A Tata Brodoziak prosi o naleśnika największego takiego, bo jest głodny jak sęp! Podaję naleśnika z serową improwizacją (w moim mniemaniu boską). - Zapytaj Taty Brodoziaka czy dobry - mówię kurtuazyjnie. I tak oczekując jedynie ocen w stylu "porażąjaco dobry" lub też "jak to w ogóle możliwe, że istnieją takie dobre naleśniki z takim dobrym serem". G.wraca za chwilę. - Tata mówi, że dobry jest, ale że słodki nie taki bardzo. - Powiedz Tacie, że powinna mu wystarczyć słodka kura - mówię napawając się swoją błyskotliwą odpowiedzią. G.nieco zdziwiona oddala sie rączym kłusem do B. Podglądam jednym niesmażącym okiem i podsłuchuję: - Munia mówi. Kurka słodka jest. Brodoziak uśmiecha się pod wąsem, a G. przylatuje znowu. Usmarowana paszcza szczerząca się w uśmiechu wrzeszczy: - A tata pyta czy dostanie całusa takiego co by słodki taki był. Bo naleśnik nie. - Powiedz tacie, że dam całusa sąsiadowi - odpowiadam oschle, bo przecież jestem całkiem obrażona. - No co ty Muniu! Tacie przecież. Tak pyta! - mówi zaskoczona G. - Nie dam. Powiedz, że sąsiadowi - kąciki ust drżą mi radośnie na myśl o tak przebiegłej odpowiedzi. G.leci do B. Aby dobrze usłyszeć prawie rozpłaszczam sobie biust na szybie. Nasłuchuję. - Munia mówi, że TAK. !!!
Pozdrawiam kurinarnie Kura - taka słodka, że jak to w ogóle możliwe, że istnieją takie słodkie Kury robiące takie dobre naleśniki z takim dobrym serem.
Na rysunku ja i sąsiad w naleśnikowym uścisku - sytuacja hipotetyczna. Jak na razie... :)
PS Głuchy telefon = zabawa z zamierzchłych czasów kurzej młodości. Jedna osoba mówiła na ucho drugiej jakąś informację, a ta mówiła następnej, a ta następnej, a ta następnej. Na końcu wiadomość powinna być taka jak na początku. Jak powyżej:)
poniedziałek, 08 sierpnia 2011
Wielkanocne rozmiary
Jedziemy nad basen. G.lubująca się w pakowaniu rzeczy rozmaitych mówi przed wyjazdem: - Muniu muniu, musimy wziąć krem wielkanocny, musimy, musimy, prawda? - ??? - Wielkanocny! Taki specjalny na słońce. - ??? przeciwsłoneczny chyba ??? - Tak, tak, mówię tak przecież, że wielkanocny! Potakuje sobie milcząco głowa, bo cóż mi pozostało . - Ale ty Muniu musisz miec bardzo duuuuuuuużżąąą tuuuubeeeeeeee kremu tego wielkanocnego, takąąąąą dużżżąąąą - G.wykonuje zamaszysty gest wokół siebie. - Niby dlaczego? - pytam zaniepokojona - Bo masz bardzo duże ciało przecież! - !?!
...Od razu człowiek chce wskoczyć w kostium kąpielowy...
Pozdrawiam Kura WIELKAnocna
PS Na rysunku powyżej ja w kostiumie. Czarny wyraźnie wyszczupla, nieprawdaż? :))))
środa, 29 czerwca 2011
Dwa dźwięki
Skwar. Instynkt macierzyński jakoś wyraźnie mi dziś osłabł. Opadam na kanapę. Próbuję czytać jakiś zamierzchły numer TS (i nie jest to "Tyj sukcesywnie", chociaż akurat tam miałabym szanse zostać gwiazdą okładki :) Lekkomyślnie otwieram gazetę na dowolnej stronie. A tam artykuł o wielodzietnych matkach. ..."to tylko kwestia organizacji"..., ..."maja też chwilę dla siebie"..., ..."zadbane i eleganckie"..., ..."potrafią się zrelaksować"... - Mumiu, Muniu, zobacz jak śmiechowo mi sie zrobiło tak. Taka chmura z jogurtu na mnie siedzi - G .pokazuje mi plamę na sukience - efekt upadku z jogurtem. - A na ścianie Muniu takie najśmiechowsze gwiazdki są! - radosnym ruchem G.pokazuje zajogurtowaną ścianę. - Muniu! Gdzie idziesz, Muniu? - G.macha łyżką w moim kierunku rozgwieżdzając okolicę tu i ówdzie. Udaję, że nie słyszę. W związku z tym, że "mają tez chwile dla siebie" idę umyć włosy. Pięknie w tej łazience. Pusto. Cisza. Bezruch. I tylko woda z kranu się rusza. Polewam włosy. Przyjemnie. Myje jakieś 3 sekundy. Przez wodę przebijają się wrzaski. Do łazienki wbiega G. - Muniu, Muniu, zrób coś! Ja nie lubie takich dźwieków! - odezwała sie specjalistka ds ciszy... Myje dalej. - Nie lubie, Muniu, słyszysz? słyszysz?!? Ala dźwięczuje, że chce do ciebie! - Wiem - bulgocze spod piany. Zawijam. Lece. Uspokajam. Wracam. Suszszszę. Suszarka dziwnie pachnie spalenizną. Wysuszona i "zrelaksowana" idę do dźwieczujących. Czyżby w kuchni też ktoś suszył włosy? Zapomniałam zapomniaaaa...zapiekankaaaaa! w piekarniku!!! Też się wysuszyła... ... Z szopą na głowie, w aromatach przypalonej zapiekanki, wśród śmiechowych gwiazd, dźwieczującej A. i zajogurtowanej G. padam na faldzie bocznej ciała i obrażona na TS włączam telewizję... ....."Państwo X. mają 6 dzieci, ale u nich w domu wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku."...
Hmmm, to tak jak u nas... :)
Pozdrawiam Kura i Dwa Dźwięki
środa, 15 czerwca 2011
Kolegi z pracy
- Muniu, Muniu, przypomniało mi sie z głowy, że dziś pani w przedszkolu pytała co mama i tata robią. Zaniepokoiłam się (nie pytaniem lecz odpowiedzią). - I co powiedziałaś? - zapytałam drżąc o nasz wizerunek. - Powiedziałam, ze tata brodoziak to ma kolegi. - Kolegi? - w sumie lepsze "kolegi" niż same koleżanki ;) - Takie kolegi w pracy. I tam krecą samolotami, i że tata tak kręci, i kolegi też. (czyt.biuro projektowe). I że nie wiem na jaki plac zabaw chodzi. - Taaa, ja też nie wiem - zarechotałam nie przeczuwając najgorszego. - I pani pytała co ja chce robić. A ja powiedziałam, ze opericją dźwigu chce być. - Operatorem dźwigu?!? Co Ty, to bardzo mecząca praca. - Ale Tata powiedział, że to bardzo dobry pomysł taki jest ta opericja. Tak, tak, powiedział. - Niemożliwe!. A co dokładnie powiedzial? - Ładne kwiatki. - Hihihi - zarechotałam ponownie i był to mój ostatni rechot tej konwersacji... - A potem powiedziałam pani, że ty Muniu to jesz i karmisz Ale. !!!
Pozdrawiam Kura z zawodu Konsumentka
PS Na rysunku nasza aktualna sytuacja zawodowa w oczach G. oraz pań z przedszkola. I co gorsza nie wiadomo kogo jeszcze... Poniżej na zdjęciu G. i ciastko (nie moje ciastko:). Tylko stało przede mną ;)
piątek, 10 czerwca 2011
Obsceniczne gorszycielki czyli "pociąg do mleka"* w warszawskim metrze
Legenda: po lewej - obsceniczna i prowokująca gorszycielka czyhająca na ludzi w przestrzeni publicznej (szczegóły TU) po prawej - tym paniom jest tylko gorąco - plakat filmowy podziwiany przez niewieleletnich, reklama firmy P. (z zazdrością przyznam pięknych, acz cieniutko ubranych kobiet), pani lekkich obyczajów, której portret wypina się publicznie zza co drugiej wycieraczki oraz gwiazda (tfu,przepraszam celebrytka) w najnowszej kreacji "siifru"**
A oto: bulwersująca wystawa Karmienie piersią nie jest obsceniczne! Tak dla wystawy w Metrze oraz gorszycielki w akcji: "Piersiowy" flashmob w warszawskim metrze
Popieram całą piersią :) Pozdrawiam Kura
*gdy drzwi Pociągu do Sztuki zamknięte :) **siifru -see-through - przezroczysty, prześwitujący
wtorek, 07 czerwca 2011
Napój dla ludzi
G.rozmawia z Bulą* przez telefon. Podsłuchuję. - I wiesz Bulu byliśmy na wycieczce takiej co było baaardzo dużo zwierzętów. I wilki i myszki takie same, tylko troche inne (czytaj. miały jakaś wspólna cechę np. futro). ..... (niesłyszalne pytania i odpowiedzi Buli) - I lejenie z rogami były, dużo owców, i kozy, i karmiłam wszystkich, i były takie świnie grube, że nie wiem (czyt.jak nie wiem co), i konie, i ...(itd, itd) ... - I jechaliśmy, i gorąco było bardzo, okrutnie tak, i tata pił alkohol! .... - Tak, tak! Pił alkohol z butelki takiej co miał. Bo mówił, że nie ma innego nic. I pił. .... - A Munia też piła i piła. Piła caaały czas. .... - A my z Alą nie. Alkoholu, nie nie, bo tata powiedział, że od alkoholu ropuszczają się zęby, ale dzieciom tylko, a ludziom nie!
Pozdrawiam Kura Człowiek Na rysunku powyżej prawdopodobny efekt picia przez dzieci napojów dla ludzi. :)
PS Drobna zagadka - cóż za "alkohol" kierowca Brodoziak i Kura jako matka karmiąca popijali beztrosko na wycieczce *Bula - babcia Jola (babcia-baba-babula-bula)
sobota, 28 maja 2011
Kształty kształty
Włożylam powabną bluzkę. Nowiutka :). Idę sobie po G. do przedszkola. Przeglądam się w szybach samochodów. Gustownie wyglądam. Po jakiś 300 metrach spaceru mam lekkie niedotlenienie (efekt uboczny wciągania brzucha). No, ale przynajmniej pojawił się zrąbek talii. Nie garbię się, pierś wypięta. Gracja! ;) Otwieram drzwi przedszkola. Wybiega szarańcza. Każdy coś pokazuje - przed oczami wirują mi patyki ozdobne, cenne papierki, liście na wagę złota. Schylam się po coś. Znienacka mały B. stojący obok klepnął mnie po biuście. - Co pani tam ma? - zapytał B. z tajemniczą miną Zaskoczona nie zdążyłam chrząknąć "mleko". - Dzieciaczka tam pani ma!?! - oznajmia B. entuzjastycznie/retorycznie ... Tak to bliźniaki, drogie dziecko... ... A tak przy okazji. Już wiem dlaczego G. mówi do mnie "Muniu Muniu" (dwa, a nie jeden raz). Olśniło mnie podczas oglądania filmu Madagaskar 2. Jeden bohaterów (hipopotam) ma na imię Moto Moto. Dlaczego? Jak sam o sobie mówi ..."bo na takie ciało, jeden raz to mało"...
Pozdrawiam Kura Kura PS Na rysunku powyżej: wdech - wydech :) |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
FOTOKURA
Ulubione ilustracje
Ulubione strony
Ulubione wydawnictwa
Miriola Dzik miszy_m@yahoo.com Kura Aktualnie Domowa ![]() Wypromuj również swoją stronę
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||