ŻYCIE, SŁOWA I RYSUNKI WŁASNEJ ROBOTY.
piątek, 11 kwietnia 2014
Obrażona na spodnie

Jestem w sklepie ze spodniami.

Usiłuję przemknąć niepostrzeżenie do półki z bardziej niebieskim odcieniem niebieskiego błękitu. W mgnieniu oka pojawia się James Dean.

Keanu Reeves podaje spodnie innej szczęściarze.

 

- A tu mamy nowy model. Może pani przymierzy? - mówi JD. lekkim barytonem.

- Może. Znaczy poproszę - mówię stanowczo za szybko mrugając rzęsami.

Objuczona przez JD nowymi modelami sunę do przymierzalni.

JD sunie za mną.

Nieśmiało zamykam drzwi kabiny.

 

Sapie, stękam, syczę. Zapięłam.

Zaplątana w siebie wychodzę na zewnątrz.

Przeglądam się w wielkim lustrze.

- I jak? - JD wyrywa mnie z rozmyślań nad możliwością bezkarnego uszkodzenia lustra.

- Eee, wyglądam jak parówka - mówię trochę w przestrzeń, trochę do niego.

- A dlaczego? - pyta JD z nauczycielskim wyrazem twarzy.

 

Też sobie zadaję to pytanie od kilku lat...

:)))

 

Pozdrawiam

Kura obrażona na spodnie

czwartek, 10 kwietnia 2014
123456789/10

 

 

Pozdrawiam

Kura z oznakami

środa, 09 kwietnia 2014
zRÓŻnoważony wybór

 

Dwa działy w sklepie.

W dziale dla dziewczynek ubrania do wyboru, do "koloru"*.

 

Nowa definicja słowa kolor - różowy, różany, różowawy, różowiuteński, zaróżowiony, zróżnicowanie różasty, różowaty, róż i już.

 

Pozdrawiam z otchłani

Kura

wtorek, 08 kwietnia 2014
Subiektywne szkodniki

 

Pozdrawiam

Kura profilaktycznie testująca

poniedziałek, 07 kwietnia 2014
HIPOtetyczny mąż

Jesteśmy na spacerze.

Brodoziak sunie z aparatem zamiast zatracić się ze mną w konwersacji ;)

A.wije się segregując żwir na ścieżce.

A ja i G. usiłujemy jechać na jednej hulajnodze.

 

Ruszamy rechocząc.

- Czy ta hulajnoga wytrzymaaaaa? - rzucam pytanie mijając  B.

- Taaak, chyba tak... - B.przytakuje jakoś mało entuzjastycznie zapewne potajemnie obliczając moment gnąco-łamiący.

- Hahaha - usiłujemy złapać wiatr we włosach oddalając się zygzakiem.

- Ona jest do 100 kiloooogramóóóów!!! - woła za nami ostrzegawczo mój były mąż...

 

HIPOtetycznie.

 

Pozdrawiam

Kura jednak poniżej setki

piątek, 04 kwietnia 2014
Bruce K. Lee

Na rysunku bardzo znana postać z bajki.

Autor Ala - 3 lata.

Zagadka na weekend :)

Kto to jest ?

 

Pozdrawiam

Kura

PS Dziękuję za komentarze dotyczące wpisów/rysunków. Wzruszyłam się ich treścią i liczbą.

 

Rozwiązanie zagadki.

- A kto to jest? - pytam patrząc na trójkątnogłowego krasnoluda prezentowanego mi przez A. na lekko sponiewieranej kartce.

- Czerwony kapturek! - mówi A. zaskoczona, że nie znam się na tak oczywistych rzeczach

Tylko głowa mu się chyba trochę zdefasonowała - rechocze tajnie.

- Kapturek w końcu zdjał? - pytam podle.

- To nie, to coś takie ma, żeby buchnąć (czytaj uderzyć) wilka!

 

Kapturki w dzisiejszych czasach nie są już takie łatwe w konsumpcji....

 

Pozdrawiam

Kura bez kaptura

środa, 02 kwietnia 2014
Optymalna temperaKura

G.i A. oddaliły się do placówek rozrywki i edukacji.

Wchodzę do pustego domu nonszalanckim krokiem.

Teatralnie rzucam kurtkę na krzesło i wygłodniała pędzę do kuchni.

 

Po porannej tradycji "wstań,zjedz,umyj,nie zapomnij" opadam ciałem na kanapę z miseczką ziaren.

Chrzęszcząc okrutnie usiłuję usłyszeć co tam mówią w telewizji.

"Pytanie na Ś." Wątek spożywczy. Jak przechowywać owoce i warzywa.

Banany, buraki, jabłka.

Docierają do cebuli.

- A jak przechowywać cebulę? - prowadząca pyta głośno i wyraźnie.

- Cebuli można dodać trochę więcej. Cebula jest bardzo zdrowa - mówi gość programu.

- Po prostu zjeść! - doradza entuzjastycznie prowadzący.

 

 !!!

Muszę kończyć!

Przypomniało mi się, że w skandalicznych warunkach przechowujemy czekoladę!

 

Optymalna temperatura to 36,6°C....

 

Pozdrawiam

Kura znana też jako Mistrzyni Konserwacji

 

PS Na rysunku powyżej prawidłowy sposób przechowywania żywności.

poniedziałek, 31 marca 2014
Matka dwóch Różnic

 

Pozdrawiam

Kura matka dwóch Różnic

 

PS

Kurza ankieta dla Czytelników blogu.

Czy najfajniejsze na świecie są:

1. same rysunki

czy

2. rysunki z wpisami?

czwartek, 27 marca 2014
Etat bez umiaru

17.00,

18.00,

19.00,

a Brodoziaka nie ma.

 

20.00.

Przez okno widzę brodoziakopodobną postać parkującą apatycznie rower.

B. wchodzi do domu.

Wlecze nogi.

Ciałem upada na kanapę.

 

Aby osłodzić zharowanemu żywot, rzucam się do kuchni po autorskie ekscesy kulinarne.

Przynoszę.

Donoszę.

G.i A. patrzą badawczo na moje wicie się między kuchnia a pokojem.

Kolacja proszę.

- Tatoooooo, a dlaczego Ty całymi dniami nic nie robisz? Tylko Munia pracuje i pracuje* - pyta G. doprowadzajac B. do migotania przedsionków.

- Ja, ja, ja... - jąka się B. - ja cały dzień w pracy byłem!

- Tak, tak - mówi G.tonem niedającej się tak łatwo oszukać - A tam tylko bawisz się z kolegami. I ciastka jesz!

B.opadł osłabiony na kanapę zanim jeszcze wstał.

 

...tak to się kończy jak ktoś nie ma umiaru w zabawie...

 

Pozdrawiam

Kura spracowana wolnym czasem

 

PS *Efekty kurzej "harówki" tu: MACRO.

Na rysunku Brodoziak w pracy. To musiało się kiedyś wydać :)

Inni

...

Pozdrawiam

Kura Aktualnie Niezorganizowana

środa, 26 marca 2014
Szczyt Rozpraszania czyli Haga 2014

Najważniejszy jest dobór kadry....

Pozdrawiam
Kura


 

PS Źródło www.tokfm.pl

wtorek, 25 marca 2014
Subiektywny obiektywizm

 

 

 

Pozdrawiam

Kurahaha

niedziela, 23 marca 2014
Kurrucci, Bond i anioły

- Maaaamo, patrz, patrz co zrobiła Ala!!! - A. krzyczy rozdzierająco  z pokoju.

- Idęęęę - krzyczę rozdzierająco z kuchni.

Sunę w kierunku wrzasków.

A.siedzi nad ułożonymi puzzlami w wyszczerzonym uśmiechu.

- Mamo, Ty patrz, patrz, co Ala ułożyła! - A.wiruje rękoma nad puzzlami.

Jestem coraz bliżej stołu z dziełem.

- Patrz, patrz! Tylko zamknij oczy!

???

 

Informacja dla tych, którzy do tej pory jeszcze nie zauważyli.

To jest blog o dzieciach-aniołkach, ojcu Brodoziaku Bondzie i o matce-gracji.

 

Czytajcie uważnie, tylko nie zapomnijcie mocno zamknąć oczu!

 

Pozdrawiam

Kurucci *

PS *Należy koniecznie kojarzyć z Moniką Bellucci.

piątek, 21 marca 2014
Zarobiona pół serio

Zbieramy porozrzucane po domu książki.

Czy to nie dziwne? Nie odróżniać półki od podłogi?

I jedno na "p", i drugie na "p" stąd najpewniej ta pomyłka - snuję niedorzeczne myśli wykonując 75 skłon.


G.balansując miedzy porozrzucanymi elementami wykonuje zgrabny skok na kanapę.

Rozkłada się jak długa.

Zamaszyście rzuca włosami do tyłu.

Leży i uśmiecha się podstępnie.

- A ty co robisz, zbieraj książki łobuzie!- mówię pół serio.

- Nie mogę -  mówi G.kołysząc nonszalancko nogami i wirując książką.

- Ciekawostka! A niby dlaczego? - pytam zdziwiona.

G.lekko zwisając z kanapy poważnym tonem - Bo jestem mamą!

A.biegnie kłusem w kierunku kuchni. Po chwili wraca ze ścierką do wycierania talerzy na ramieniu.

- A Ala tatą, Ala tatą jest! - wrzeszczy radośnie.

 

Mama i Tata kłębią się ze śmiechu po podłodze.

I tylko dyżurna nie wie co powiedzieć...

 

Pozdrawiam

Kura ostatnio strasznie zarobiona na kanapie

 

czwartek, 20 marca 2014
Jeszcze dzisiaj nie kupiłam

.....

 

..."ją interesuje właściwie już tylko moment, kiedy zabawka przechodzi ze świata rzecz nie jej do świata rzeczy jej. Tylko ten moment. Chwilę potem ten przedmiot może już sobie nie istnieć, leży na kupie innych, kupionych wcześniej, atrakcyjny jest jedynie moment brania go w posiadanie".*

 

Pozdrawiam

Kura zza góry

 

PS Cytat z rozmowy z Dorotą Masłowską z książki "Jeszcze dzisiaj nie usiadłam" Agnieszka Drotkiewicz, wydawnictwo Czarne, 2011, strona 167.

środa, 19 marca 2014
Urlop bez dna

 

Zupełnie obsiedzona w gnieździe na kanapie wysłuchuję różnych opowieści.

- Czy długo jeszcze będę chodzić do szkoły? - pyta pierwszoklasistka G. z lekkim męczeństwem w głosie.

- No, nie da się ukryć, że jeszcze trochę - mówię licząc w tajemnicy te pozostałe miliardy minut.

- A żeby być nauczycielką to trzeba się uczyć?

- Nie skądże znowu hihihi - rechocze samotnie ze swojego "wybitnego" żartu.

- Naprawdę? - G. robi wielkie oczy.

Ze strachu, że powtórzy w szkole moje żarty jako czystą żywą prawdę zapewniam śmiertelnym tonem, że to taki żart głupi. Głupi całkiem.

- Aha - mówi G. patrząc na mnie podejrzliwie -  Bo jak będę duża to już wymyśliłam, że będę nauczycielką tak jak pani P.

- Bardzo dobrze - mówię z uznaniem.

- I będę uczyć dzieci, i w poniedziałek, i czwartek, i środę, i piątek tak - G.zakreśla kręgi rękoma wypatrując za oknem swojej świetlanej przyszłości.

- Tak, tak - przytakuję, zastanawiając się czy nauczycielowi jest jakoś szczególnie potrzebna znajomość dni tygodnia.

- A w sobotę będę odpoczywać. Opiekować się dziećmi żłobku!

 

... Jeśli ktoś marzy o wypoczynku, to obok mnie szukają wychowawczyni w żłobku ...

 

A tak przy okazji to dziś u A. przedszkole zamknięte.

Strajk.

Czyżby znudził im się urlop? ;)

 

Pozdrawiam

Kura nieustannie na urlopie

 

PS A na rysunku powyżej pani przedszkolanka i dzień jak co dzień :)))

Wpis nie sączy ani kropli złośliwości. Kurzy rodzice są nauczycielami i nie raz wracali ze szkoły niezwykle zrelaksowani :)


poniedziałek, 17 marca 2014
CeLLująca figura

Jakie to szczęście, że nie mam cellulitu....

Pozdrawiam

Kura w kostiumie w kropki

sobota, 15 marca 2014
Matka Śmieszka

Próbuję przeczytać jedna stronę w mniej niż 30 minut.

Linijkę mam już za sobą.

- Muniuuuuuu- słychać okrzyki z czeluści mieszkania.

Druga linijka przede mną.

- Muniuuuuuu. - okrzyki się nasilają.

Trzecia linij...

- Muniu! - wielka paszcza pojawia się po drugiej stronie trzeciej linijki.

- Tak? - trochę nadgryziona już dziś życiem pytam nieentuzjastycznie.

- Muniu, pobawimy się w taką strasznie śmieszną zabawę, pobawimy? - pyta G. wyszczerzając zębiska w radosnym uśmiechu.

- Jaką śmieszną? - pytam odkładając książkę teatralnym gestem.

- Taką najśmieszniejszą okrutnie hahaha - G. cieszy się sprężynując radośnie.

- A na czym polega ta okrutnie straszliwie śmieszna najśmieszniejsza zabawa? - pytam zaczepnie.

- Ty będziesz mamą! 

 ...

 

Ja tu gadu gadu, a zabawa w cztery gary w kuchni czeka :)

 

Pozdrawiam

Kura ubawiona od kilku lat

 

PS Matka Śmieszka - jedna z wersji Matki Polki.

czwartek, 13 marca 2014
Antyrezerwacja miejsc

...

 

Pozdrawiam

Kura Kolejowa

wtorek, 11 marca 2014
Orientacyjnie bogatsza

 

Jestem w sklepie z moimi ulubionymi spodniami.

Przymierzam.

Niby dobre. A cena? Zaraz zaraz tu musi być gdzieś cena.

Wyginam ciało w dżdżownice.

Jest. Eee, trochę drogo.

Pewnie są złote nici wplecione, tylko w tym świetle słabo widać.

O!! ale przy cenie jest czerwona naklejka - "rabat 40%" i druga cena.

Tak, to kupuję! W końcu nie zawsze można takie nici z takim rabatem kupić.

 

W drodze do kasy liczę.

Ile "zarobię" na rabacie? Ile 40 plus, dodać, minus podzielić.. eee.

Liczę. Liczę. Liczę.

To w żaden sposób nie jest 40%. Nie umiem liczyć.

 

W kasie uroczy sprzedawca z uroczym uśmiechem, uroczo wyciąga do mnie rękę po spodnie.

Uroczo nadal liczę w myślach.

- Mam jeszcze pytanie, bo tu jest taka cena i taki rabat, ale to nie jest tyle - pytam tonem skąpca.

- Ach, bo to pewnie zła naklejka jest - mówi beztrosko Elvis przy kasie.

- Że czerwona? - pytam głupio zauroczona spojrzeniem młodzieńca.

- Nie, powinno po prostu być 30 % - odpowiada sprzedawca chcąc mnie zmylić swym niebieskookim spojrzeniem.

- Ale to wtedy to też nie jest ta cena. Bez względu na to czy odejmiemy 40 czy 30 procent - mówię pytająco.

- Eee, bo my liczymy tak ogólnie, tak eee orientacyjnie...

!!!

 

Pozdrawiam

Kura orientacyjnie bogatsza o 40%-20%+50%

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18


blogi

Kontakt:
Miriola Dzik
miszy_m@yahoo.com


Kura Aktualnie Domowa

Wypromuj również swoją stronę